Szczęście, słońce, radość – wybieramy żółte meble do salonu

Żółty należy do barw ciepłych i bardzo intensywnych, a meble i dodatki w tym kolorze od razu rzucają się w oczy. Teraz, kiedy za oknem panuje ponura pogoda, meble w tym kolorze od razu poprawią nasz humor i przypomną, że po zimie nadejdzie kiedyś lepsza aura. Decydując się na słoneczne akcenty w domu przemyślmy wcześniej ich ilość i ustawienie oraz to, jak zagrają z resztą wnętrz.

Żółte meble do salonu

Do wnętrz coraz śmielej zaglądają kolory. Pastelowy, musztardowy, kanarkowy, fluorescencyjny – żółty kolor w każdym wydaniu to doskonały pomysł dla osób, które mają problemy z porannym wstawaniem. Szczególnie jesienią i zimą, kiedy za oknami jest jeszcze szaro i buro.  Od samego rana kolor ten pobudza bowiem do aktywności umysłowej, poprawia nastrój i działa stymulująco. Wnętrze, które na pierwszy rzut oka  może wydawać się chłodne i nieprzyjazne, nabiera dzięki niemu życia i radosnego blasku.

W nowoczesnych aranżacjach wnętrz żółty często paruje się z neutralną bielą, industrialnym betonem, metalicznym srebrem czy lśniącą czernią. Architekci, korzystający z mebli Gala Collezione coraz częściej decydują się na ten nieoczywisty kolor. Bo żółta sofa, narożnik, czy fotel stają  się w domu zakątkiem optymizmu i radości. Ciepłą i przyjazną przystanią, w której wszystko jest na swoim miejscu.

Jako energetyczne akcenty w tym kolorze możemy śmiało wykorzystać obrazy, wazony, zasłony, poduszki, lampy czy inne rozmaite designerskie gadżety, ale to właśnie żółte meble będą najlepiej widoczne w  przestrzeni. Doskonale połączą się z królującymi w naszych wnętrzach bardziej klasycznymi odcieniami bieli, szarości i brązów.

Soczyste kolory sof, narożników i foteli z oferty Gala Collezione z pewnością pomogą przełamać nudę i wyprowadzić przestrzeń z estetycznego banału. Szczególnie dobrze sprawdzą się w mieszkaniach młodych ludzi, którzy nie boją się kolorystycznych eksperymentów. Ciekawe wzornictwo, nawiązujące do współczesnego designu, rozwiązania poprawiające funkcjonalność (ruchome zagłówki, funkcja spania, wysuwane podnóżki) to nie jedyna zaleta żółtych propozycji sygnowanych przez Gala Collezione.

Szarość to nowa czerń

Szara kolorystyka przewija się przez wykończenia najbardziej prestiżowych wnętrz. Architekci pokochali ją za subtelność i łatwość łączenia z innymi kolorami. Szary to także bardzo uniwersalny kolor o wielu ciepłych i zimnych odcieniach. Odnajduje się w każdym pomieszczeniu i pasuje do aranżacji w tak odmiennych stylach jak klasyczny czy skandynawski, w którym z powodzeniem zastępuje biel. Wreszcie, szary świetnie również przełamuje ciepłe barwy.

Szarość we wnętrzach

Tak stało się w salonie 77-metrowego mieszkania ma warszawskim Mokotowie, zaprojektowanego przez Pracownie Tilla Architects. Umiejętnie dobrany odcień szarości, która pojawia się na ścianach, zasłonach i dodatkach takich jak lampa czy dwa dużeobrazy  Iwony Bilskiej stworzyły pełną harmonii przestrzeń. Dopełnieniem monochromatycznego wnętrza jest zabejcowany na ciemny brąz parkiet, ułożony w klasyczny wzór francuskiej jodły. Ten kolor powtórzony jest jedynie w jaśniejszej wersji w fornirze stołu. Taki mocny akcent to życzenie właścicielki mieszkania, która lubi zdecydowane tonacje.

Ale główne miejsce w szykownym salonie zajmuje obity szarym weluremnarożnik Enjoy. To jeden z najpopularniejszych modeli polskiej marki Nobonobo, która od jakiegoś czasu sukcesywnie podbija serca klientów. Nowoczesny styl sofy pasuje do eleganckiej prostoty tej aranżacji. Szerokie siedziska oraz wypełnienie z najwyższej jakości wysokoelastycznej pianki i naturalnego pierza sprawiają, że Enjoy sprawdza się jako niezwykle wygodny mebel przeznaczony do relaksu. Jak podkreślają projektantki ze studia Tilla Architects, autorki projektu, zaproponowały sofę marki Nobonobo ze względu na jej modułowy charakter. Narożnik można indywidualnie dostosować do przestrzeni jaką dysponujemy oraz samodzielnie wybrać rodzaj tkaniny i jej kolor.

Romantyczne i sensualne wnętrze łazienki

Spokojny, piątkowy wieczór, to idealny moment na chwilę odprężenia po długim tygodniu. Pierwszą myślą, która przychodzi do głowy, jest zwykle kąpiel w wannie pełnej bąbelków lub gorący prysznic. Marka Cersanit wychodzi naprzeciw wszystkim, którzy w swojej łazience chcą zaznać pełni relaksu, ukrytego w zmysłowej formie eleganckiej ceramiki oraz stylowych płytek.

Sensualna prostota

Naturalne odcienie beżu, szarości i bieli to perfekcyjne połączenie kolorystyczne idealne do łazienki dla zabieganych. Dzięki takiemu zestawieniu barw, nasze oczy będą w końcu w stanie odpocząć po całym dniu spędzonym przed komputerem. Harmonię wprowadzą płytki z kolekcji TORANA, które delikatnie imitują beton – jednak w sposób nieoczywisty. Lekko zaznaczona struktura fal na ścianie idealnie współgra z drewnianym wzorem płyt gresowych na podłodze z kolekcji SANDWOOD BEIGE. Ciepła tonacja pomieszczenia daje poczucie przytulności, a dzięki naturalnym dodatkom, wnętrze staje się oazą spokoju, dopasowaną do naszych potrzeb. Całość aranżacji dopełni duża, sprzyjająca wypoczynkowi i relaksowi wanna CREA o długości aż 180 cm.

Współczesny romantyzm

Cersanit przygotował również aranżację dla wielbicieli pryszniców. Połączenie luksusowego materiału, jakim jest marmur, z przepięknym millenial pink – odcieniem brudnego, zgaszonego różu, tworzy zmysłową przestrzeń idealną na spokojne wieczory. Płytki z kolekcji STAY CLASSY wyróżniają się perfekcyjnym odwzorowaniem żyłek kamienia. Dostępne są w dwóch wariantach – gładkim oraz strukturalnym. Sensualny, a zarazem współczesny klimat łazienki podkreślą miedziane dodatki, takie jak listwa METAL Copper Matt. Wystarczy dobrać szare dodatki – np. ręczniki czy świeczki. Do aranżacji idealnie pasuje szczególnie wygodna czarna rama prysznica typu walk-in oraz okrągła, nablatowa umywalka CREA.

Przestrzeń i naturalne światło. Apartament na Śląsku

Podzielone na wiele pokojów mieszkanie, stało się eleganckim apartamentem. Usunięto wiele ścian działowych, a nawet częściowo nośne, a przejścia powiększono tak, by salon i hol uzyskały funkcję reprezentacyjną. Na 213 m kw. konsekwentnie zastosowano podłogi imitujące marmur „Calacatta”, który świetnie prezentuje się na dużych powierzchniach. Ciekawym zabiegiem jest też zastosowanie tych samych płytek na wybranych ścianach.

Apartament na Śląsku

Te marmuropodobne płytki wyglądają niezwykle realistycznie, ponieważ zostały stworzone z zastosowaniem cyfrowych technik – zeskanowano prawdziwy marmur, a następnie naniesiono skan na ceramikę technologią HD, stąd ich wierne podobieństwo do oryginału.Pozwoliło to zachować spójność stylistyczną, która podkreśla otwarte przestrzenie.

Kolorystyka wnętrza zbudowana jest na trzech kolorach: bieli, czerni i szarości, ożywionych jedynie ekspresyjną grafiką wiszącą przy przejściu na taras. Wszystko to zostało umiejętnie zestawione z drzwiami z ukrytymi ramami i klasycznymi białymi ścianami. I właśnie te drzwi skrywają prywatną część apartamentu, za którymi kryją się sypialnia, łazienka i garderoby właścicieli. W całym wnętrzu zastosowano unikatowe i jednocześnie dyskretne oświetlenie belgijskiej firmy Kreon.

Stolarka okienna i drzwiowa z systemami Reynaers Aluminium

Jednym z elementów metamorfozy mieszkania była wymiana stolarki okiennej i drzwiowej. Zdecydowano się na powiększenie okien, w tym prowadzących na taras. Naturalne światło wpadające do wnętrza przez bardzo duże przeszklone płaszczyzny, sprawia, że apartament nabiera blasku i staje się bardziej przestrzenny. Bardzo wąskie lub ukryte w ścianach aluminiowe ramy okien nie ograniczają widoku – wnętrze zintegrowane jest z zewnętrzem. Wszystko to sprawia, że apartament wygląda jak jednopiętrowy dom.Wprojekcie były brane pod uwagę systemy drzwiowe i okienne, które umożliwiają tworzenie naprawdę dużych przeszkleń. Naturalny wybór padł na systemyReynaers Aluminium. Drzwi przesuwne wykonano z zastosowaniem serii Hi-Finity, która zapewnia niczym nieograniczony widok, a do tego jest rozwiązaniem niezwykle eleganckim, energooszczędnym i niemalże niewidocznym, idealnie sprawdzającym się w nowoczesnych wnętrzach.

– W planach mieliśmy wyjazd z inwestorem do Belgii, żeby zobaczyć Hi-FinityReynaers Aluminium na wystawie fabrycznej, żeby zobaczyć to rozwiązanie na żywo. Produkt dopiero został wprowadzony do sprzedaży, ale okazało się, że we Wrocławiu jest obiekt, w którym właśnie montowane są okna Hi-Finity, więc wybraliśmy się do Wrocławia. Okna jeszcze nie były jeszcze do końca wykończone, nie można było sprawdzić ich działania. Ale to wystarczyło, by nasz inwestor podjął decyzję. – tak o projekcie opowiada Maciej Dyląg, architekt z pracowni MMOA.

Duże powierzchnie szklane zostały zastosowane w przeważającej części apartamentu. Niezwykle efektownie prezentuje się część ze stołem w części jadalnej, która została rozszerzona na wiatę tarasową – ściany w tej części lokalu wykonane są niemalże całkowicie ze szkła. Taką możliwość dało postawienie na system SlimLine 38 Reynaers Aluminium, zapewniający maksymalne doświetlenie wnętrza, wyrafinowany wygląd i wysokiej jakości parametry izolacyjności termicznej i infiltracji powietrza. W ten sposób powstała niezwykle efektowna szklana fasada

Konsekwentna kolorystyka, zastosowanie wielkopowierzchniowych płytek zarówno we wnętrzu, jak i na tarasie, przemyślane oświetlenie, a przede wszystkim otworzenie przestrzeni poprzez wyburzanie ścian i wymianę okien – te wszystkie zabiegi sprawiły, że architektom udało się stworzyć niezwykły, minimalistyczny i wypełniony światłem apartament.

Włoski dom wyrzeźbiony światłem

Malownicze Włochy kuszą wiele osób, chcących wypocząć w wyjątkowym otoczeniu. Wśród urokliwych zakątków na szczególną uwagę zasługuje toskańska wyspa Elba. Właśnie tu, w niewielkiej wiosce Seccheto, położonej na zachodnim wybrzeżu wyspy, stoi uroczy dom Casa Melagrana. Przestrzeń zdominowaną przez ciepłe odcienie ochry i bursztynu, podkreśla dostępne w Studio Forma 96 oświetlenie Catellani&Smith, będące wielkim ukłonem dla żmudnej pracy włoskich rzemieślników.

Włoski dom

Na 100-metrowej powierzchni Casa Melagrana świetlne formy zabierają nas w emocjonalną i zmysłową podróż, w której światło przybiera formę prawdziwej sztuki. W foyer wita nas lampa Turciù Catellani&Smith, z elastycznymi mosiężnymi ramionami, które można dowolnie skręcać i łączyć. Wchodząc do domu od razu czuć wrażenie przestronności, osiągnięte dzięki wprowadzeniu układu na otwartym planie, umiejętnie podzielonego między kuchnię, przytulny salon i urokliwą antresolę. W salonie króluje okrągła Fil de Fer, stworzona z meandrującego złotego drutu aluminiowego, usianego drobnymi żarówkami, a kuchnia oświetlona jest minimalistyczną kompozycją Lucenera.

Na antresoli ciepły i przyjazny nastrój tworzy lampa Wa Wa z  ramionami, które można regulować  w pionie oraz w poziomie i szklanymi soczewkami, malującymi fascynujące jasne koła na ścianach. Doskonałość koła powtarza się  także w innym elemencie wybranym dla tego miejsca; lampie Sorry Giotto w wersji stołowej. Ręcznie malowany niebieski żelazny pierścień kryje w sobie małe źródła LED, które oświetlają czysty organiczny kształt. Idąc w stronę sypialni, napotykamy „postrzępione” efekty świetlne z kolekcji PostKrisi. Lampa PostKrisi 49, z ręcznie malowanego białego włókna szklanego z wewnętrzną powłoką ze złocistych płatków delikatnie schodzi z sufitu urzekająco „niedoskonałym” efektem światła wydostającego się z nieregularnych obrzeży klosza. Z boku łóżka stoi PostKrisi F64, lampa wykonana z dwóch półkul z włókna szklanego, wychwytującego światło wewnątrz, tylko po to, aby rozproszyć je chwilę później na ścianie.

Świetlny spektakl lamp w Casa Melagrana wieńczy dyskretne piękno Sweet Light, małej świetlnej kuli z mosiężnego drutu aluminiowego z wygodnym systemem przyciemniania. Szukając oświetlenia z kategorii: niepowtarzalne, niszowe lub luksusowe, warto odwiedzić salony Studio Forma 96  i przekonać się, że obcowanie z lampami Catellani&Smith wywołuje naprawdę niezapomniane wrażenia.

Myśl globalnie, jedz lokalnie

W dobie globalizacji, zjedzenie włoskiej pizzy czy potraw kuchni azjatyckiej nie wiąże się już z wielogodzinną wyprawą za granicę. Co więcej współcześnie dla wielu z nas nieodzownym elementem Bożego Narodzenia w Polsce są… mandarynki i pomarańcze. Mimo tak różnorodnej  oferty – zarówno w restauracjach, jak i na sklepowych półkach, warto zastanowić się czy swojej diety nie skoncentrować na produktach lokalnych i sezonowych. Zwłaszcza, że bogactwo składników i możliwości kulinarne, jakie oferują te produkty, są przeogromne. Jest to rozwiązanie nie tylko tańsze, ale i zdrowsze dla naszego organizmu.

Najcenniejsze, czym dysponujemy to czas. I to zarówno w ujęciu prywatnym, jak i gospodarczym. Gotowanie dla najbliższych ma pod tym względem wielowymiarowe znaczenie. Czas poświęcony na przygotowanie posiłku, który można potem wspólnie zjeść jest trudny do wycenienia. Inaczej już jest z produktami, które wykorzystaliśmy do sporządzenia dania. Im krótszy czas transportu naszej żywności, tym większa szansa na jej świeżość i jakość towaru, co ma znaczenie nie tylko zdrowotne, ale także finansowe – im krótszy łańcuch dostaw – tym mniejsze koszty transportu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kupując produkty od gospodarstw rolniczych z najbliższej okolicy, wspieramy lokalną społeczność. Mimo, że szczyt sezonu mamy już za sobą, aktualnie nadal możemy kupić wiele owoców i warzyw, takich jak aronie, bakłażany, borówki, brzoskwinie, buraki, cukinie, gruszki, kalafior, kukurydze, marchew, maliny, papryki. Bogactwo rodzimych owoców i warzyw jest ogromne, a ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Poniżej zdradzamy kilka przepisów z wykorzystaniem lokalnych produktów.

Sernik z brzoskwiniami

Składniki:

Ciasto:

200 g herbatników
70 g masła garść posiekanych drobno orzechów włoskich

Spód:

1 opakowanie sernika na zimno Delecta
600 ml mleka
1 łyżeczka aromatu pomarańczowego Delecta
2 opakowania galaretki o smaku brzoskwiniowym Delecta
3 duże brzoskwinie
500 ml wrzątku

Dekoracja:

garść orzechów włoskich

Sernik na zimno to idealne rozwiązanie dla wszystkich, którzy nie czują się pewnie przed piekarnikiem, a jednocześnie mają ochotę na samodzielne przygotowanie „czegoś słodkiego”.

Tortownicę wykładamy papierem do pieczenia. Herbatniki kruszymy, a następnie blendujemy z masłem i posiekanymi lub zmielonymi orzechami do uzyskania gładkiej masy. Masą wykładamy dno formy dociskając mocno, po czym wstawiamy do lodówki na 20-30 minut. Miksujemy 600 ml z mieszanką do sernika na zimno i aromatem przez około 4 minuty. Wylewamy masę serową na schłodzony spód z herbatników i wstawiamy na kolejne 30 minut do lodówki. Galaretki rozpuszczamy we wrzątku i odstawiamy do wystudzenia. Brzoskwinie myjemy, obieramy ze skóry, kroimy na cząstki i blendujemy na gładko. Dodajemy wystudzoną galaretkę do musu brzoskwiniowego i schładzamy lekko w lodówce. Gdy mus brzoskwiniowy zaczyna się ścinać wylewamy go na stężałą masę serową i ponownie wstawiamy do lodówki na 1,5 h. Przed podaniem wierzch sernika dekorujemy orzechami.

Fafernuchy z marchewką

Składniki:

300 g marchwi startej na małych oczkach
300 g mąki żytniej
3 łyżki cukru
1 łyżeczka pieprzu czarnego mielonego
1,5 łyżeczki cynamonu
1 płaska łyżka proszku do pieczenia Delecta

Fafernuchy to deser charakterystyczny dla południowej Kurpiowszczyzny, a ich wykonanie jest niezwykle proste.

Blachę wykładamy papierem do pieczenia, a piekarnik nagrzewamy do 200°C. Mieszamy starte marchewki i cukier. Dusimy na wolnym ogniu w garnku, aż marchewka puści sok. Dodajemy mąkę żytnią, proszek i przyprawy. Wyrabiamy ciasto w kształcie grubego wałka. Kroimy wałek na ukos, na kawałki przypominające duże kopytka. Przekładamy na blachę i pieczemy około 25 minut, aż ciasteczka się zarumienią. Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia. Ciastka gotowe!

Ptysie kawowe z gruszką

Składniki:

Ciasto:

1 opakowanie ciasta Karpatka
125 g margaryny
250 ml mocnej kawy zbożowej Anatol
4–5 jaj (w zależności od wielkości)

Nadzienie:

4 gruszki
1 litr soku porzeczkowego
500 ml mleka
4 łyżki masła

Ptysie to wbrew pozorom bardzo prosty deser, którego porzeczkowo-gruszkowe nadzienie zrobi furorę!

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220ºC (bez termoobiegu). Przygotowujemy ciasto na karpatkę korzystając z przepisu na opakowaniu. Zamieniamy jedynie wodę na napar z kawy zbożowej. W nagrzanym piekarniku pieczemy ciasto (na płaskiej blaszce z wyposażenia piekarnika) przez 25−30 minut. Po upieczeniu, za pomocą obręczy, wycinamy kółka – po 2 na jedno ciastko. Gruszki obieramy ze skórki, kroimy na połówki. Gotujemy przez około 20 minut na małym ogniu w soku z czarnej porzeczki. Całość odcedzamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Zawartość torebki z kremem mieszamy w 1/3 mleka, a resztę zagotowujemy. Do gotującego się mleka wlewamy krem, mieszamy i studzimy. Chłodny krem miksujemy, dodając do niego 4 łyżki masła. Upieczone ptysie nadziewamy kremem i przekładamy gruszkami. Na zakończenie ptysie dekorujemy cukrem pudrem.

Sernik na kakaowym spodzie z musem borówkowym

Składniki:

Ciasto:

150 g herbatników kakaowych
70 g stopionej margaryny
1 łyżka płynnego miodu
tłuszcz do wysmarowania boków blaszki
1 łyżka mąki do oprószenia boków blaszki

Masa serowa:

1 kg twarogu
5 jaj
1 opakowanie budyniu smak waniliowy Delecta
1 czubata łyżka mąki pszennej
1 szklanka cukru
100 g stopionej margaryny
2 łyżki cukru wanilinowego Delecta
szczypta soli

Mus:

300 g borówek
2 łyżeczki cukru
2 czubate łyżeczki galaretki smak owoce lasu Delecta

Przez sernik do serca!

Przygotowania rozpoczynamy wyłożenia dna tortownicy papierem do pieczenia, posmarowania boków tłuszczem i posypania mąką. Piekarnik nagrzewamy do 175°C (bez termoobiegu). Herbatniki kruszymy, dodajemy stopioną margarynę i miód. Mieszamy na gładką masę i następnie przekładamy równomiernie do tortownicy i delikatnie ubijamy. Ser mielimy przynajmniej dwa razy na sicie o drobnych oczkach. Białka ubijamy lekko ze szczyptą soli – tylko tyle, aby się spieniły. Dodajemy żółtka i cukier, ubijamy, aż cukier się rozpuści. Dodajemy budyń wymieszany z mąką, stopioną margarynę i cukier wanilinowy, całość miksując do połączenia składników. Dokładamy zmielony twaróg i krótko miksujemy na wysokich obrotach do uzyskania gładkiej masy. Masę serową delikatnie przelewamy na ciasteczkowy spód. Sernik wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 150°C i pieczemy kolejne 60 minut. Wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki piekarnika i zostawiamy sernik do przestygnięcia na 30 minut, po czym wyjmujemy. Borówki miksujemy i przecieramy przez sito. Dodajemy cukier i podgrzewamy, a gdy mus będzie gorący, dodajemy dwie łyżeczki galaretki i dobrze mieszamy. Mus studzimy i polewamy porcje sernika wedle uznania.

Śniadanie do szkoły, lunch do pracy? Proste menu dla całej rodziny

Dzieci wróciły do szkoły, a w ich śniadaniówkach wieje nudą? Chętnie urozmaicisz swój lunch bez czasochłonnego gotowania? Poznaj nasze propozycje prostych, ciekawych posiłków, które zadowolą całą rodzinę. Jedzenie zabierane z domu może być różnorodne i oryginalne!

Tradycyjnym, powszechnym posiłkiem, którego nie trzeba podgrzewać, jest kanapka. Te jednak szybko się nudzą – zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Możemy je urozmaicić różnymi rodzajami pieczywa czy dodatkami albo je zastąpić. Czym? Rozwiązań jest mnóstwo.

Sycące, zdrowe, oryginalne

Najbardziej pokrewne klasycznym kanapkom są tosty – ich dużą zaletą jest krótki czas przygotowania. Wystarczy tylko kilka minut, żeby chleb zapiekł się w apetyczne trójkąty. Innym szybkim rozwiązaniem będzie sycąca sałatka z kaszą lub kromką pełnoziarnistego chleba (w tym przypadku warto się upewnić, że pojemnik, w który ją pakujemy, jest szczelny i sos nie ubrudzi torby czy plecaka).

Omlety, naleśniki, gofry albo placki też świetnie sprawdzą się na zimno. Wymagają nieco więcej czasu, więc dobrym pomysłem jest zrobienie podwójnej porcji, która wystarczy dodatkowo na kolację lub na drugi dzień. Przygotowane wieczór wcześniej placki spokojnie wystygną, a na rano pozostanie już tylko pakowanie.

Pamiętaj, że nie musisz ich robić na słodko, istnieje mnóstwo wytrawnych wersji tych potraw! Do omleta zamiast cukru możemy dorzucić przyprawy i drobno pokrojone warzywa, placki bananowe i jabłkowe przygotowywać na przemian z cukiniowymi, marchewkowymi, ciecierzycowymi czy ziemniaczanymi. Na słono niektórzy przyrządzają też muffinki: ugotowany makaron lub ryż mieszają z jajkiem, dodatkami i przyprawami, po czym całość zapiekają.

– Wiele lunchboxów ma dziś w zestawie sztućce, ale dla wygody można usmażyć mniejsze placki niż zwykle, a omlet, zwinięty naleśnik lub tortillę pokroić na kilka części. Warto do tego skorzystać z ostrego noża – wtedy wystarczy bardzo delikatny nacisk, żeby naciąć potrawę, ale nie zgnieść jej ani nie pozbawić zawartości – podpowiada Grzegorz Kozieł, reprezentujący markę Zwieger, producenta m.in. nowoczesnych noży, garnków i patelni. – Dodatkowo jeśli użyjemy patelni z dobrą powłoką nieprzywierającą, możemy smażyć bez oleju, dzięki czemu jedzenie nie utłuści dzieciom palców, nawet jeśli zapomną sztućców.

Witaminy dla dzieci i dorosłych

Kiedy mamy już bazę, warto ją urozmaicić – najlepiej czymś, co można zjeść także niezależnie, w innym momencie dnia. Najprostszą podpowiedzią są owoce i warzywa. Te drobniejsze, jak winogrona, truskawki czy borówki, wystarczy umyć. Większe owoce, na przykład jabłka, gruszki i banany (skropione cytryną, żeby nie ciemniały), wygodniej będzie zjeść podzielone na drobniejsze kawałki. Marchewkę, ogórek czy paprykę można pokroić w słupki, natomiast rzodkiewki czy pomidorki koktajlowe najlepiej zostawić w całości.

Na mały głód – przekąski

Sycącym dodatkiem do takiego posiłku lub dodatkową przekąską będzie jogurt (naturalny lub owocowy). Jeśli mamy czas, dobrym pomysłem będzie deser z tapioki, nasion chia lub kaszy. Prostym i ponadczasowym rozwiązaniem jest także galaretka.

Wedle upodobań, zarówno sobie, jak i dziecku, do przegryzienia można dorzucić do śniadaniówki bakalie: orzechy (włoskie, laskowe, nerkowce, migdały), pestki dyni, daktyle czy suszone owoce (morele, rodzynki, żurawinę). Jeśli zdarza ci się robić tak zwane kulki mocy, to zostaw kilka do szkoły i pracy. Jeżeli jednak ich nie znasz, to koniecznie przetestuj – w kryzysowym momencie dnia dodadzą wam energii. Pomysłów na nie jest cała masa: owsiano-bananowe, owsiano-truskawkowe, kokosowe na bazie kaszy jaglanej, fasolowo-czekoladowe to kilka propozycji spośród wielu, które są dostępne w internecie.

Dla każdego coś dobrego

Wymieniliśmy powyżej sporo elementów – oczywiście wystarczy wybrać tylko kilka, by stworzyć ciekawą, sycącą kompozycję. Bardziej rozbudowane zestawy sprawdzą się za to, kiedy zostały nam małe ilości różnych składników. Wtedy każdy może dostać nieco inny lunch, dopasowany do jego gustu. Oczywiście rozmiar porcji zależy też od wieku i planu dnia.

Nawet bez dostępu do kuchenki lub mikrofali posiłki mogą być różnorodne i ciekawe, a przygotowanie jedzenia dla całej rodziny nie musi być skomplikowanym wyzwaniem logistycznym. Wystarczy tylko trochę inspiracji i wyobraźni. Mamy nadzieję, że przekonaliśmy was do urozmaicania zestawów lunchowych, swoich oraz dzieci. Smacznego!

Zamień kanapkę na muffinkę, czyli bentō po polsku

Przynoszenie drugiego śniadania do szkoły lub do pracy już dawno przestało być passé. Wszystko za sprawą japońskiej sztuki bentō, która udowadnia, że jedzenie przyniesione z domu jest nie tylko zdrowe i smaczne, ale może być też apetyczne dla oczu. Bentōmania, Japonia bliżej bentō oraz Bentō po polsku – to tylko niektóre polskie blogi, które pokazują jak można przygotować pyszny i zbilansowany posiłek dla siebie i całej rodziny. Czyżby nadchodził koniec kanapkowego monopolu?

Chociaż pierwsze wzmianki o bentō pochodzą z V wieku n.e., swoją największą popularność osiąga właśnie teraz, zyskując miłośników poza granicami Japonii. Nic dziwnego, szeroki dostęp do produktów i inspiracji sprawia, że przygotowanie zdrowych i smacznych dań nigdy nie było tak proste.

Przy przygotowywaniu lunchboxu, stosując zasadę bentō, warto kierować się kilkoma wytycznymi. Posiłek powinien być zbilansowany, zachowując proporcje między węglowodanami, białkiem a owocami i warzywami. Dodatkowo, niezwykle ważną cechą dań jest ich wygląd – potrawy są piękne i kolorowe. Bardzo często produkty są wycinane i formowane w różne finezyjne kształty, często postaci z ulubionych bajek, co sprawia, że bentō jest uwielbiane przez dzieci. Dobrą praktyką jest również angażowanie najmłodszych we wspólne przygotowywanie drugiego śniadania. W ten sposób dajemy najmłodszym dobry przykład, pokazując, że nawet rodzice i starsze rodzeństwo nie rezygnują z posiłku w pracy i w szkole. Ponadto dajemy też dziecku możliwość wyboru ulubionych produktów, które ze smakiem zje później na szkolnym korytarzu.

Ładnie, smacznie i zaskakująco

Czasami jednak kolorowa formuła dania to nie wszystko. Nawet najbardziej apetycznie wyglądająca kanapka może znudzić się, jeżeli jemy ją codziennie. Właśnie dlatego trzeba dbać o różnorodność potraw, zwłaszcza tych, które serwujemy dzieciom. Chociaż w klasycznym bentō króluje ryż, ciekawą alternatywą może być muffinka i to niekoniecznie na słodko.

Marka Delecta niedawno wypuściła na rynek muffiny o przewrotnej nazwie „na kwadratowo”, które serwowane są w nietypowej, kwadratowej foremce. Jest to idealna propozycja dla miłośników niebanalnych przekąsek zarówno w słodkiej, jak i wytrawnej odsłonie. Dwie wersje smakowe: wanilia i jogurt oraz cheddar z przyprawami, sprawdzą się jako niecodzienne drugie śniadanie do pracy, ale i do szkoły. Taką śniadaniówkę z muffinką można uzupełnić o marchewkę lub paprykę pociętą z słupki i np. hummus lub domowej roboty chipsy jabłkowe oraz buraczane. Ciekawym uzupełnieniem lunchboxa dla dorosłych i młodzieży może być rozgrzewający deser w postaci „owocowego kubka”. Kisiele tego typu bazujące na połączeniu marchewki z bananem, jabłkiem lub pomarańczą są w 100% naturalne i bogate w cenną w okresie jesiennym, witaminę C.

Przy przygotowywaniu drugiego śniadania w stylu bentō warto bazować na produktach sezonowych, które aktualnie są dostępne na rynku. W chwili obecnej łatwo zaopatrzyć się m.in. w śliwki, jabłka, borówkę, brokuły, cukinię i dynię. Drugie śniadanie, którego tematem przewodnim będzie tęcza albo Kopciuszek? Dlaczego nie!

Czy produkty spożywcze są obecnie bezpieczne?

Wybór tego, co jemy, ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie – to oczywiste. Ten wybór zaczyna się już podczas zakupów. Czy możemy zaufać temu, co jest na sklepowych półkach i jakie zagrożenia „czyhają” w produktach spożywczych rozmawiamy z Małgorzatą Krzepkowską – ekspertką firmy J.S. Hamilton, specjalizującej się m.in. kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i jakości produktów spożywczych.

Jak to jest z bezpieczeństwem produktów spożywczych?

Mogę uspokoić i zapewnić, że w naszym kraju możemy mieć pewność, że to, co kupujemy jest bezpieczne dla naszego zdrowia. Wszystkie produkty na półkach w sklepach spożywczych muszą spełniać wymagania prawne  i są poddawane wieloetapowym kontrolom podczas procesu produkcji.

Jakie to wymagania?

Podstawowym aktem prawnym obowiązującym w naszym kraju, określającym wymagania i procedury niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa żywności jest ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia z dnia 25.08.2006 r. Ważne są też rozporządzenia Unii Europejskiej – np.  (WE) 178/2002 mówiące o tym, że żaden niebezpieczny środek spożywczy nie może być wprowadzony na rynek. Warto wymienić również  rozporządzenie (WE)  852/2004, na mocy którego każdy podmiot branży spożywczej ma obowiązek wdrożenia zasad HACCP czyli systemu analizy zagrożeń i krytycznych punktów kontroli.

Tu są też ustanowione zalecenia do wytycznych dobrej praktyki higieny. Regulacje te stanowią punkt wyjścia, są podstawą prawną, mającą na celu zminimalizowanie wystąpienia wszelkich zagrożeń.

Wszelkich, czyli jakich?

Zagrożenia możemy podzielić na trzy kategorie: biologiczne, fizyczne i chemiczne. Te pierwsze to wszelkie drobnoustroje oraz szkodniki,  które mogą pojawić się w żywności. Zagrożenia fizyczne to ciała obce, które mogą się znaleźć w naszych produktach, np. w wyniku błędów operacyjnych. I w końcu zagrożenia chemiczne to np. metale ciężkie, dioksyny, furany czy wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA).

To wszystko brzmi dość groźnie…

Rzeczywiście tak brzmi i na pewno warto mieć tego świadomość. Ale musimy też wiedzieć, że naprawdę nie musimy na siłę doszukiwać się tych zagrożeń. Ich obecność w produktach spożywczych absolutnie nie jest regułą i zdarza się wyjątkowo. Przepisy prawne regulują np. maksymalne poziomy różnych zanieczyszczeń w produkcie, co przeciwdziała zagrożeniom chemicznym czy mikrobiologicznym. Z kolei ciała obce praktycznie nie powinny znaleźć się w produkcie, ponieważ na liniach produkcyjnych montuje się np. różne sita, filtry, metaldetektory czy X-Ray (urządzenie wykorzystujące promienie rentgenowskie). Służy to wyeliminowaniu wszelkich niepożądanych czynników.

Czyli my zwykli konsumenci jesteśmy bezpieczni…

Tak – możemy zaufać sklepowym półkom. Nie ma przy tym znaczenia cena produktu – np. najtańsza kiełbasa jest równie bezpieczna, co najdroższa – choć oczywiście różni się smakiem i składem. Nie znaczy to jednak, że kupowanie produktów zwalnia nas z jakiejkolwiek czujności. Powinniśmy świadomie dokonywać wyborów.

Świadomie, czyli jak? Na co zwracać uwagę?

Przede wszystkim powinniśmy czytać etykiety. Jest to sprawa naturalna dla osób, które są na diecie, czy dla alergików – ale powinni robić to wszyscy. Zwracajmy uwagę na to, co występuje
w składzie danego produktu, jaki jest termin przydatności do spożycia oraz jak należy przechowywać żywność.

Przechowywanie chyba jest szczególnie ważne?

Tak, zarówno w sklepie jak i w warunkach domowych. Jeśli produkty są przechowywane poza rekomendowanymi przez producentów warunkami,  sprzyja to rozwijaniu się drobnoustrojów. Musimy zwracać szczególną uwagę na przechowywanie produktów nietrwałych mikrobiologicznie, np. produktów mlecznych, mięsa, ryb czy wędlin, gdyż mogą namnażać się na nich bakterie, które negatywnie wpłyną na nasze zdrowie i spowodują, np. dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Przykładem bakterii, które mogą się namnażać jest Salmonella w jajach, produktach zawierających jaja czy w mięsie; Campylobacter, powodujący (podobnie jak Salmonella) zatrucia pokarmowe czy Listeria, nazywana bakterią lodówkową. Nazwa wywodzi się stąd, że ta bakteria jest w stanie rozwijać się nawet w niskiej temperaturze i może występować np. w produktach mięsnych. Jest niebezpieczna zwłaszcza dla kobiet w ciąży, ludzi starszych oraz osób z osłabionym układem odpornościowym.

Bakterii da się jednak uniknąć…

Jak najbardziej się da i to w bardzo prosty sposób – zwyczajnie dbając o higienę. Myjmy ręce przed posiłkami i w trakcie przygotowywania posiłków. Zwróćmy szczególną uwagę na czystość kuchennego sprzętu, dezynfekujmy deski do krojenia, noże, często wymieniajmy gąbki do mycia naczyń. Wtedy bakterie nie będą nam straszne!

Dziękuję za rozmowę.

Śniadanie mistrzów – przepis kulinarny marki Eisberg

Jakie śniadanie zrobi wrażenie na domownikach? Na dobry początek dnia idealnie sprawdzi się efektowne jajko w koszulce. Bardziej wyszukane od tradycyjnej jajecznicy, podane w towarzystwie zielonej porcji warzyw – szpinaku i rukoli oraz chrupiącego tosta zadowoli nawet najbardziej wysmakowane gusta. Takie dobrze zbilansowane, zapewniające odpowiednią porcję energii śniadanie, oprócz tego, że jest zdrowe, wygląda niczym z modnej restauracji.

Śniadanie mistrzów – jajko w koszulce

Składniki:

pół szklanki Szpinaku młodego marki Eisberg

pół szklanki rukoli Rukoli marki Eisberg

2 jajka

½ awokado

3 łyżki octu spirytusowego

2 litry wody

płatki chili do dekoracji

pieczywo

Dressing:

3 łyżki oliwy

2 łyżki soku z cytryny

sól do smaku

Przygotowanie:

Na talerzu ułożyć mieszankę szpinaku i rukoli. Przygotować dressing – oliwę wymieszać z sokiem z cytryny i szczyptą soli. W międzyczasie w średniej wielkości garnku zagotować wodę z octem (woda powinna stanowić ok. połowę garnka). Gotującą się na małym ogniu wodę zamieszać łyżką, aby woda zawirowała. Jajko wbite do kubeczka wlać delikatnie do garnka w wodny wir. Gotować 3-4 minuty. Białko powinno równomiernie otoczyć żółtko. Następnie delikatnie odcedzić i ułożyć na talerzu z polaną dressingiem mieszanką szpinaku i rukoli. Czynność powtórzyć z drugim jajkiem. Awokado pociąć na plasterki i ułożyć obok jajek. Całość posypać płatkami chili. Serwować z pieczywem przygotowanym w opiekaczu.